Mapa podróży

Niebieski olbrzym – lodowiec Perito Moreno

Wszyscy w okolicy mówią tylko o nim. Że jest olbrzymi i idealnie niebieski. Że na jego widok odbiera mowę. Że jego pomruki wprawiają w zdziwienie absolutnie każdego. Że hipnotyzuje. Że wciąż rośnie, a gdy osiąga apogeum, roztrzaskuje się na tysiące kryształowych brył. Jego Mroźna Wysokość lodowiec Perito Moreno!

W połowie ubiegłego wieku skostniałe cielsko lodowca Perito Moreno doczołgało się do brzegów jeziora Argentino i rozlało się na zajmujący Półwysep Magellana las buków południowych lenga, uniemożliwiając w ten sposób swobodny odpływ wód z polodowcowej niecki, którą bez ustanku zasila stopiony śnieg spływający z pobliskich wierzchołków. Poziom tafli podniósł się wówczas o kilkanaście metrów, a potężne ciśnienie wód jeziora zaczęło wdzierać się do tkanek niebieskiego jęzora, powodując powstawanie niewielkich pęknięć i szczelin na jego powierzchni. Osłabione lodowe czoło stopniowo zaczęło ustępować pod naporem ciekłego żywiołu, rozbryzgując się pośród apokaliptycznych gromów na setki ogromnych lodowych brył. Od tego momentu walka dwóch patagońskich tytanów – lodu i wody – powtarza się regularnie co trzy, cztery lata, gdy mroźna ściana o wymiarach pięciu kilometrów szerokości na sześćdziesiąt metrów wysokości po raz kolejny dobija do stałego lądu, stawiając gigantyczna lodową tamę na jeziorze Argentino. Aby poczuć puls lodowca nie trzeba jednak czekać latami na największe widowisko, każdego dnia odbywa się tu nieco mniej spektakularne, ale równie efektowne przedstawienie z lodowym jęzorem w roli głównej.

Lodowiec Perito Moreno

Południowy Lądolód Patagoński

Oglądane na mapie kontury jeziora Argentino zgrabnie układają się w wyobraźni w zarys ciała ośmiornicy. Ogromna głowa i odchodzące od niej macki, a na końcu każdej z nich jęzor lodowca: Upsala, Spegazzini, Onelli i Perito Moreno. To między innymi one – wraz z sąsiednimi chilijskimi lodowcami – tworzą białą skorupę Południowego Lądolodu Patagońskiego, trzeciego pod względem wielkości pola lodowcowego naszej planety. Ustępuje on rozmiarem jedynie lodowej pierzynie Antarktydy i Grenlandii. Patagońska biała skorupa rozpościera się na obszarze 16,8 tysięcy kilometrów kwadratowych i jest stale zasilana przez 47 dużych i około 200 pomniejszych lodowców. Tereny te do niedawna były nieskażone śladami ludzkich stóp. Pierwszy trawers przez lądolód miał miejsce dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Lodowcowy park narodowy – Parque Nacional Los Glaciares

W celu ochrony lodowców w 1971 roku założono w argentyńskiej prowincji Santa Cruz Park Narodowy Los Glaciares. Dziesięć lat później miejsce to, rozpościerające się na powierzchni 724 tysięcy hektarów, zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa biosfery UNESCO. Pięknie usytuowane pomiędzy skąpaną w białym puchu kordylierą Andów na zachodzie a kolczastymi stepami na wschodzie każdego roku miejsce to przyciąga tysiące turystów z całego świata. Lodowce zajmują niemalże połowę powierzchni parku i znajdują się tu na wyciągnięcie ręki, zwłaszcza słynny, pięknie niebieski Perito Moreno. Jest to jeden z nielicznych lodowców, którego wciąż przybywa. Potężny jęzor każdego dnia posuwa się do przodu o około 2 metry.

Lodowiec Perito Moreno
Kilkusetmetrowa lodowa pokrywa Perito Moreno rozlewa się na powierzchni 254 kilometrów kwadratowych, spływając na odcinku 30 kilometrów z wysokich trzytysięczników do odnogi jeziora Argentino, Brazo Rico, usytuowanej na niewielkiej wysokości 185 metrów nad poziomem morza. Najwyżej położone szczyty pozostają gołe, przypominając skalne wyspy, tak zwane nunataki, na białym oceanie wiecznego śniegu.

Krótka trasa spacerowa pod czoło lodowca na swój początek nad brzegiem jeziora Argentino, gdzie rozpościera się czarny, pofalowany i przeorany – jakby przeczesany ogromnym grzebieniem – grunt. To odciski pozostawione przez grubą lodową powłokę, która w epoce ostatniego zlodowacenia pokrywała zaczną część kuli ziemskiej i która czołgając się powoli modelowała przez miliony lat powierzchnię Ziemi.

Dzięki funkcjonalnej sieci metalowych pomostów i balkonów lodowiec jest dostępny dla wszystkich. Już po kilkunastu metrach spaceru zza koronkowych liści buków południowych wyłania się wysoka niebieska ściana lodu, która jak magnes przyciąga spojrzenie. Umysł natychmiast skupia całą swą uwagę na tym, co widzą oczy. Stopy automatycznie kroczą do przodu przyciągane błękitną magią. Widok lodowego giganta wywołuje uczucie podobne do tego, które ogarnia ludzką duszę podczas wizyty w mrocznych starożytnych świątyniach.

Spacer u stóp Perito Moreno jest krótki, lecz nie przyjeżdża się tutaj, żeby chodzić – przyjeżdża się tu, by patrzeć, obserwować, słuchać, chłonąć, nasiąkać, upajać się. Czym? Otóż tym…

Lodowiec Perito Moreno
Na widok tej olbrzymiej masy lodu przypomina mi się powiedzenie Indian Tehuelche: „Kiedy wiatr ustaje, wsłuchuj się w ciszę”. Momentami jest ona tu tak wielka, że aż strach zmącić ją swoim oddechem.
Lodowiec Perito Moreno
Nagle absolutną ciszę przerywa przeszywający ciało dziki odgłos burzowego kataklizmu: lodowiec się cieli. Niebieskie wieże z ogromnym hukiem wpadają do mlecznoniebieskich wód jeziora, powodując powstanie kilkumetrowej fali.
Lodowiec Perito Moreno
Dryfujący pod mroźną ścianą stateczek z turystami, pospiesznie zmyka przed sztormem. W obliczu giganta ta łupina orzecha wydaje się być nic nieznaczącą kropką na mieniącym się wszystkimi odcieniami niebieskiego tle.
Lodowiec Perito Moreno
Lodowe rzeźby jak rozbitkowie dryfują na powierzchni wody przez kilka dni, tak długo aż ciepłe promienie słońca całkowicie stopią je i przekształcą w mleko lodowcowe.
Lodowiec Perito Moreno
Tekstura lodowca bywa różna w różnych miejscach. W wyniku cielenia się niebieskiej masy powstają fascynujące góry lodowe. Z głębokich szczelin pomiędzy nimi przebija turkus, indygo i elektryczny granat. Żyły lodowca pulsują życiem. To tylko kwestia czasu aż kolos zafunduje nowy spektakl i kolejna wieża rozleci się na milion kawałków.

Lodowiec Perito Moreno można oglądać z wielu różnych perspektyw: z przodu, z boku, z dołu, z góry. Liczne agencje turystyczne zadbały o to, by turyści wrócili z parku pełni niesamowitych wrażeń i przeżyć, i co najważniejsze – z dużo chudszymi portfelami. Do wyboru mamy: rejs statkiem, który obiera kurs na mroźne czoło lodowca, dwugodzinny minitrekking po lodowej skorupie, trekking „Big Eye”, czyli wycieczka w rakach w głąb lodowego jęzora obejmująca również piknik i szklaneczkę whisky z trzaskającym lodem z lodowca, albo zwyczajny spacer z widokiem na czoło lodowca. Każda z tych możliwości zakłada jednak bliskie spotkanie z niebieskim gigantem, który nieustannie zionie chłodem i roztacza zimny, niesamowicie świeży aromat.

Perito Moreno wcale nie jest największym ani najpiękniejszym lodowcem Patagonii. Po prostu został on bardzo dobrze przygotowany pod potrzeby masowej turystyki. Z metalowych kładek, pomostów, balkonów i punktów widokowych na giganta codziennie spoglądają setki – a w najwyższym sezonie – tysiące zachwyconych oczu. Pozostałe lodowce parku, niemniej majestatyczne i imponujące, są nieco ukryte przed światem i prowadzą do nich wymagające trasy. Widoki i niesamowity smak dzikiego świata warte są jednak każdego wysiłku. Na północnym skraju parku Los Glaciares u stóp legendarnej granitowej iglicy Cerro Torre rozlewa się lodowy jęzor Glaciar Grande, a z kolei na południe od Perito Moreno, tuż za chilijską granicą, kusi przygodą równie imponujący lodowiec Glaciar Grey.

Lodowiec Perito Moreno


Wszystkie zamieszczone na blogu teksty są mojego autorstwa, a więc moją własnością, i nie zgadzam się na ich kopiowanie i wykorzystywanie bez mojej pisemnej zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych). All rights reserved

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *